O włosach inaczej
Włosy twe jak płomienna błyskawicy grzywa,
Jak surm mosiężnych świetna, weselna muzyka,
Jak uroczyste święto bogatego żniwa,
Jak w południe lipcowe spieka słońca dzika.
Włosy twe: bursztyn, jedwab, ogień i oliwa,
Jesienny niebywały przepych października,
W zasobnych miodnych ulach praca pszczół szczęśliwa,
Złote szaleństwo wina dla ust biesiadnika.
Włosy twe: rozżagwiona rozkoszy pochodnia,
Kojące jako morze, kuszące jak zbrodnia...
Jak w lesie o zachodzie, zabłądzić w ich złocie!
I po wirze upojeń, pieszczot zawierusze,
Zagrzebać w nich swe usta i upowić duszę
Dumną jak sen zwycięzcy w zdobytym namiocie!
Leopold Staff - "Twe złote włosy"
Włos na czworo podzielony
Historia włosa opowiada nam o jego stopniowej utracie. Oczywiście nie tej okresowej, związanej z porami roku, a nawet chorobami. Trzeba bowiem sobie uprzytomnić nie tylko nasze wielorakie powiązania z naturą, ale i rozmaitymi uwarunkowaniami kulturowymi. Dzięki nim gęste owłosienie naszych praprzodków, chroniące ich przed zimnem, promieniami słonecznymi czy urazami, w miarę rozwoju cywilizacyjnego traciło swą funkcjonalność, a uzależniało się od rozmaitych obyczajów, przekonań i stylów historycznych epok. Jeżeli swobodnie przeskoczymy sobie rozmaite „góry i pagórki ludzkiej historii” i znajdziemy się u końca naszej epoki, to bez obawy możemy dodać, że poza spektakularnymi efektami technicznymi, niekwestionowanymi jej osiągnięciami kulturowymi rządzą nami również stres, lęk, psychoza. Okazuje się bowiem, że najbardziej krucha jest psychika człowieka cywilizowanego. Ta „kruchość psychiczna” i „kruchość włosa” wykazuje bardzo silne powiązanie. Nie może nas więc zbytnio dziwić, że to co wyrasta nam dziś na głowie, stanowi jedynie niewielką część bogatego owłosienia prehistorycznego. Za zdobycze kultury zapłaciliśmy po prostu włosami.
Starożytność
Siła bohatera biblijnego Samsona była zgromadzona w jego włosach. Bóg obdarzył go wielką mocą, pod warunkiem nieobcinania włosów. Opowiada się o wielu mocarnych czynach jakich dokonuje dzięki tej sile, wzbudzając podziw i zazdrość jednocześnie. Zdarzyło się jednak, że gdy twardo spał namówiona przez zawistnych kochanka Dalila, obcięła mu włosy. Samson stracił w ten sposób nieludzką moc, która powróciła w miarę odrastania mu włosów.
Przypomnijmy także historię Absaloma, która symbolizuje próżność (II Księga Samuela XVIII). Zarazem jednak pokazuje, że nadmiar włosów może być bezpośrednią przyczyną nieszczęścia. Absalom, trzeci syn króla Dawida, zbuntował się i podżegał przeciw ojcu. Jego piękne, długie włosy, przedmiot dumy królewskiego syna, zaplątały się w gałęzie drzew i uniemożliwiły mu ucieczkę przed wrogami. Koń uciekł a zawieszony na włosach Absalom stał się łatwym łupem dla nieprzyjaciół, którzy go zabili. Dla chrześcijan bohater ten uosabia człowieka zbuntowanego i pysznego zarazem, którego dosięga kara ze strony przedmiotu winy.
Księga Liczb informuje też, że ludzie, którzy składali w Izraelu śluby nazyreatu, nie pozwalali żadnej brzytwie „przejść po głowie”. Jednocześnie też nie pili wina, aby zaprotestować przeciw panującym zwyczajom i pokazać pragnienie odnalezienia czystości ich nomadycznych przodków. Pokutnicy i prorocy żyjący na zewnątrz świata cywilizowanego pozwalali również rosnąć swoim włosom. Należy do nich Jan Chrzciciel, a także mnisi chroniący się na pustyni egipskiej. Bardzo długie włosy pozwalały bowiem pokutnikowi na porzucenie ozdobnych ubiorów, a równocześnie na „naturalne” niejako okrycie ciała.
W cywilizacjach starożytnych różne sposoby życia lub zawody często były bardzo precyzyjnie charakteryzowane przez rozmaite sposoby uczesania. W Rzymie ścinano więc włosy dzieciom od momentu przekroczenia przez nich stadium dzieciństwa, a w innych krajach, gdy osiągnęli dojrzałość płciową. Również byty nadprzyrodzone i demoniczne, zamieszkujące świat wyobraźni starożytnych, wyposażane są często w niesamowite sploty włosów. Z serpentynami w miejsce włosów przedstawiają się nam Furie. Bóstwo etruskie świata podziemnego Charon obdarzone było bujnymi szczeciniastymi włosami i takąż brodą.
Niesamowicie „owłosiona” jawi się nam Meduza. Jej owłosienie jest niezwykłe. Syczące węże układają się na jej głowie w wijące sploty. Trzeba też odnotować, że u nadnaturalnych istot nie obojętny jest również kolor ich dziwnych włosów: siwy u Charona, zielony u Meduzy. Przy czym ich ruda barwa oznacza zazwyczaj satyra czy diabła.
Średniowiecze
W wiekach średnich włosy były symbolem rozpusty i luksusu. Ale nie tylko. Cieszyły się nimi, jako swym kuszącym atrybutem, uwodzicielskie syreny. U Germanów długie włosy oznaczały ludzi wolnych. Natomiast niewolników i skazańców golono. W epoce tej trudno oczywiście przeoczyć mnichów. Rozmaite ich zgromadzenia – dominikanów, franciszkanów, kamedułów, kartuzów, cystersów, benedyktynów - podlegają ceremonii postrzyżyn. Zapewniała ona członkostwo wśród kleru z równoczesnym zrzeczeniem się wolności obywatelskiej. W jej efekcie na głowie pozostawała tonsura, czyli różnych rozmiarów, w zależności od zakonnej formacji, krążek włosów. Symbolizował on koronę cierniową Chrystusa.
W wielu kulturach panowały inne jeszcze zwyczaje poświęcania „uwłosienia”. Swoją czuprynę czy warkocze tracono na znak żałoby. Ścięte treski oznaczać jednak mogły także wejście kobiet w małżeństwo. Ponoć przechowywano w tym geście pamięć sposobu, w jaki kobiety Babilońskie poświęcały swoje warkocze na ołtarzu bogini Miłości – Ishtar. O związanej z tym obrzędem sakralnej prostytucji opowiada nam Herodot (484-420 przed Chrystusem). Fakt ścinania włosów dla chrześcijańskich mniszek symbolizował zaś związki z ich boskim małżonkiem. Poświęcenie ludzkiej miłości w imię miłości Chrystusa.
Nowożytność
Renesans aktualizuje antyczne „podejście do włosa”. Wracają fryzury greckie i rzymskie a wraz z nimi kulturowy uniwersalizm, tolerancja i swoboda w „noszeniu” strojów i poglądów.
Zapotrzebowanie na włosy w dobie rokoka jest tak wielkie, że nie mogą mu sprostać włosy naturalne. Piętrzy się więc sztuczne peruki przy użyciu „chignion” – drucianych konstrukcji, gazy, itp. I mocno tapiruje, pudruje. Te wymyślne piramidy sztucznych włosów osiągają wysokość przewyższającą samą głowę nieraz trzykrotnie. Jako tzw. „pouf aux sentiments” stanowiły one „odbicie” własnych namiętności, ale także swoiste „przeniesienie” nadmiarowego ducha epoki. Noszono je po dwa, trzy tygodnie – bez czesania i czyszczenia, co najwyżej przypudrowując nieco. Nic dziwnego, że wszelkie insekty miały „raj” na takiej głowie.
Klasycyzm uprości wybujałość stylu rokoka, wzmocni pozycję rozumu i oświeconego człowieka. „Odczaruje” świat ludzkich wierzeń i jednocześnie odmówi magicznej mocy
Romantyzm ponownie „rozpuści” włosy i rozmaite nostalgie za mitycznymi i ludowymi wartościami, które epoka wiktoriańska zaprzeczy rokokowej, oświeceniowej i romantycznej rozpuście.
A w Polszcze…
Cechą Sarmatów krótkie z dołu podgalane noszenie włosów. Sławianie wszyscy wyjąwszy północnych, mieli zwyczaj golenia głowy. W średnich wiekach nawet Ukraińcy, Wołynianie, Bulgary i Czechy za zniewieściałość i hańbę poczytywali włos długi, mieniąc to być znakiem krótkiego rozumu.
Po niejakim przeciągu czasu zmieniło się upodobanie i widzimy: że Polacy zapuszczają włosy. Za Olbrachta: z długimi cni Polacy włosami chodzili. Noszono potem czupryny to po szwedzku, to po czerkiesku.
Gdy niemiecki strój nastał (za panowania Augusta III), chwytający się go nosili głowy fryzowane, pudrowane, inni zaś starzy nadewszystko peruki wielkie, połowę niemal twarzy zastępujące, z lokami na plecy spadającymi; młodsi końce peruk albo włosów naturalnych, kładli w worki czarne płaskie, kitajkowe, wśród ramion spuszczone. Inni głowę strzygli nisko jak Benedyktyni, pudrem ją posypawszy i to się zwało po szwedzku.
Za panowania Stanisława Augusta jeszcze dość długo trwały fryzury, zmniejszały się tylko coraz bardziej, nad uchem było po 1, 2, albo i po 3 loczki, inni z przodu strzygli vergette czyli dość krótko i równo włosy, tylnie zaś gładko zczesane, to splatano w warcab (haarzopf) to złożywszy w kilkoro przewiązywano czarną wstążką z fontaziem. I do tego jeszcze stroju noszono loczki.
Zniknęly z czasem zupełnie fryzury, loki, puder, włosy obcinano równo z tyłu i nad czołem, spuszczano po bokach; eleganty tak strzygli głowę, że całą zawijać było można na papiloty, przypiekać, a rozczesawszy mieć ją w tysiące puklów ułożoną. Nastał sposób noszenia włosów a la Titus, Caracalla, z ich popiersi przejęty, nakoniec aż do naszych czasów (1830 r.) nisko strzyżony tył głowy i boki, czubek tylko i ku czołu trochę wyżej czasem, a same końce nad uchem niekiedy lekko skręcone.
(Łukasz Gołębiowski, „Ubiory w Polszcze”, 1830 r.)
Zobacz również: Przysłowia i symbole związane z włosami
